| Autor |
Wiadomość |
Wirtualny
Użytkownik
|
# Posted: 12 Lut 2009 19:48 - Edytowany przez: Wirtualny
Odpowiedź
Ciekawi mnie ile transakcji średnio zawieracie w ciągu roku i ile wynosi u was w praktyce średni czas trzymania jednego papieru?
Wiem, że może być to trudno określić, jeśli ktoś np. powoli dokupuje lub stopniowo sprzedaje, ale jak przedstawia się to tak "pi razy oko"?
|
Anonim
|
# Posted: 12 Lut 2009 20:04
Odpowiedź
A jakie to ma znaczenie ? Sam zawieram czasami 1-2 transakcje w ciągu roku ,ale są i takie lata że zawieram ich ok.12 Wszystko zalezy od sytuacji na rynku. Średni czas trzymania 1 papieru to w moim przypadku 1 rok.
Marek
|
Wirtualny
Użytkownik
|
# Posted: 12 Lut 2009 20:19 - Edytowany przez: Wirtualny
Odpowiedź
A jakie to ma znaczenie ?
Zaspokojenie mojej potrzeby poznawczej ;).
J. Zweig, który dodał aktualizacje do Inteligentnego Inwestora B. Grahama, zacytował (s. 146) korelację pomiędzy średnią liczbą operacji na rachunku klienta, a jego zyskami. Według tamtego badania najlepsze wyniki mięli Ci, którzy najrzadziej handlują.
To oczywiście nie musi mieć przełożenia na tu i teraz, ale zaciekawiło mnie jak to wygląda wśród forowiczów i fanów Buffeta.
|
zdzichu
Użytkownik
|
# Posted: 12 Lut 2009 23:47
Odpowiedź
Umnie wynosi to między 6 a 12 miesięcy, z tym że często wracam do tych samych walorów, jeśli na przyklad ich ceny jeszcze mocniej spadna a sytuacja fundamentalna daje szanse na mocne odbicie w dluzszym terminie. Zauwazylem zasade, ze w miare jak dluzej inwestuje na GPW, to dluzej trzymam poszczegolne papiery. Wplyw na to ma tez fakt ze jestesmy w bessie i nie ma okacji do sprzedania ciekawych papierow. Sprzedaje tylko te, ktore okazaly sie niewypalami.
|
Wirtualny
Użytkownik
|
# Posted: 15 Lut 2009 20:32
Odpowiedź
Wiele książęk amerykańskich sugeruje, że częste zawieranie transakcji dorabia głównie biura maklerskie i fiskusa. Nie znam jednak systemu podatkowego USA, więc nie wiem czy tam nie ma czasem jakiegoś systemu zróżnicowania podatku w zależności od okresu trzymania akcji. Po drugie najnowsze badania w tej kwestii, z którymi się zetknąłem, to właśnie te cytowane przez J. Zweiga, wykonane w latach 1991-1996, czyli przed erą elektronicznych systemów transakcyjnych.
Zalecenie by unikać częstych transakcji pasuje bardzo dobrze do Pana Buffeta, który analiza techniczną kierować się po prostu nie może. Natomiast mam wątpliwości, czy dotyczy drobnicy, której wpływ na ceny na rynku jest znikomy i w momencie, gdy prowizje znacznie spadły w związku z wprowadzeniem internetowych systemów transakcyjnych.
Korzystając z Twojej obecności w temacie Zdzichu zapytam o coś. Pamiętam, że gdzieś napisałeś, że czytałeś książkę Zawód inwestor giełdowy. Chciałem zatem zapytać:
Czy próbowałeś w sposób konsekwentny stosować w praktyce opisany tam system inwestycyjny? Jeśli tak to jakie były efekty?
Czy łączysz AF i AT przy analizie tych samych walorów, czy też rozdzielasz te dwie metody, tak jak zalecał Graham: na rachunek inwestycji i rachunek szaleństw?
|
fox
Użytkownik
|
# Posted: 16 Lut 2009 17:05
Odpowiedź
Liczba transakcji tak naprawdę nic nie mówi, wszystko jest kwestią sposobu inwestowania. Są osoby, które mogą zawierać wiele transakcji tylko dlatego że wchodzą powoli na rynek małymi kwotami ale w miarę reguralnie (podobno najlepsza metoda inwestowania w dzisiejszych czasach).Inni określają pewien poziom cenowy poniżej którego sprzedają akcje wedle zasady cięcia strat itp. Każdy powinien znaleźć optymalny sposób inwestowania, który odzwierciedla jego charakter. Niezależnie od tego czy opieramy się na AT czy AF zawsze mogą zajść okoliczności które nakazują pewne zachowania zdroworozsądkowe. Jeśli mogę się wtrącić do tematu książek - można tam zdobyć złote rady, ale tylko własny konsekwentny system może dać dobre rezultaty. Większość autorów książek więcej zarobiło na ich pisaniu niż na samej giełdzie.
|
szeryf
Użytkownik
|
# Posted: 16 Lut 2009 17:33 - Edytowany przez: szeryf
Odpowiedź
Ja w poprzednim roku dokonałem trzech transakcji kupna i trzech sprzedaży przy dość sporych (jak dla mnie) kwotach. Dwa razy trzymałem względnie długo (miesiącami), raz spekulowałem w odstępie jednego dnia. O dziwo, po raz pierwszy na niczym nie straciłem, choć generalnie wiadomo jak szło. (To wszystko wydaje mi się naprawdę zabawne, tym bardziej, że w szczytach hossy zdarzało mi się dostać zdrowo po tyłku)
Teraz nie mam żadnych akcji i szykuje się na zakupy na dłużej (5, 10 lat...) uśredniając niezależnie od kierunków ruchu indeksów. Mam nadzieję, że sytuacja życiowa pozwoli mi w niedalekiej przyszłości nie wycofywać środków. Taką też część wolnej gotówki będę się starał inwestować.
Książka o której wspominasz Wirtualny (Zawód inwestor giełdowy) jest moim skromnym zdaniem do bani. Intelektualna tandeta. Sorry, że tak wprost, zwłaszcza jeśli wydaje Ci się ciekawa:)
Poza tym, to z grubsza zgadzam się ze wszystkim, co post wyżej Fox napisał. Ze strategią na giełdzie trochę jak z humorem. "Lepszy ciasny, za to własny":)
|
Wirtualny
Użytkownik
|
# Posted: 16 Lut 2009 20:03
Odpowiedź
Zgadzam się z tym, że własna strategia jest najlepsza, choćby dlatego, że nie jest spalona ;).
Tylko do zbudowania własnej strategii konieczne jest zapoznanie się z tym, co napisali inni. To tak jak z pracą magisterską. Najpierw teoria, potem badania.
Ja mam zamiar przeczytać jeszcze kilka książek (możesz coś polecić), potem przeanalizować dane historyczne pod kątem tego, co sprawdza się w warunkach polskich, wybrać co najlepsze, przeprowadzić symulację itd. Poza tym własny system, to chyba nic skończonego.
Zdanie z Inteligentnego Inwestora B. Grahama: Nigdy nie łącz operacji spekulacyjnych i inwestycyjnych na tym samym rachunku, ani nawet w myślach (W-wa 2007 s. 32). To przemawia przeciw łączeniu AF i AT, a na chłopski rozum wydaje mi się, że spółka dobra pod względem AF i AT jest lepsza od spółki dobrej pod względem fundamentalnym, ale z silnymi technicznymi sygnałami sprzedaży.
|
fox
Użytkownik
|
# Posted: 16 Lut 2009 21:24
Odpowiedź
Spółka może być dobra fundamentalnie (w Twoim mniemaniu) ale znajdować się w silnym trendzie spadkowym (inni tak nie myślą lub wiedzą coś czego Ty nie wiesz) myślisz sobie - spekulanci albo panikarze w pewnym momencie na rynek trafia informacja która wywraca całe Twoje postrzeganie spółki, a jednak mieli rację. AT nie jest narzędziem spekulacji, a tylko dodatkiem do strategii który odpowiednio obserwowany nakazuje Ci pewną ostrożność.
|
szeryf
Użytkownik
|
# Posted: 17 Lut 2009 21:59 - Edytowany przez: szeryf
Odpowiedź
Wirtualny: Ja mam zamiar przeczytać jeszcze kilka książek (możesz coś polecić)
Tak jak Ty i pewnie każdy tu czytałem Grahama. Poza tym Analiza fundamentalna (Ritchie), Finanse przedsiębiorstwa (Siudak chyba), Na sposób Warrena Buffetta (po tytule nie spodziewałem się, że będzie tak ciekawa) i jeszcze kilka, których tytułów już nie pamiętam.
Poza tym staram się też zdobywać wiedzę w źródłach nie dotyczących bezpośrednio giełdy ani przedsiębiorstw (o makroekonomii, trochę o psychologii tłumu itd.).
|
szeryf
Użytkownik
|
# Posted: 17 Lut 2009 23:02
Odpowiedź
A Ty co polecisz?
|
zdzichu
Użytkownik
|
# Posted: 19 Lut 2009 12:53 - Edytowany przez: zdzichu
Odpowiedź
Wirtualny, odnosząc się do Twojego wcześniejszego postu, kazdy inwestor ma swój wypracowany sposób inwestowania. W moim przypadku zdecydowaną większość portfela zajmują inwestycje dlugoterminowe, choc jest w nim tez miejsce na drobne spekulacje. Jednak nawet spekulacje opieram na spolkach, ktore znam i zbadalem dostepne informacj na ich temat.
W analizie wykorzystuje przede wszystkim fundamenty. Spolka musi byc tania abym kupil jej akcje. Nastepnie przechodze do analizy technicznej, okreslajac prawdopodobny dalszy przebieg zmian kursu.
Z tych powodow kupuje tanie spolki, ktorych kurs jest w trendzie bocznym przy dolnym ograniczeniu trendu, lub ktore wlasnie wybily sie z trendu bocznego lub wybily z trendu spadkowego (jesli sa wyjatkowo tanie). Wszystko zalezy od konkretnej spolki.
Co do ksiazki Eldera, byla ona dla mnie bardzo interesujaca i mysle ze jest warta przeczytania, podobnie jak ksiazka "Inteligentny Inwestor" Grahama, choc obie roznia sie diametralnie.
Mysle ze na jednej ksiazce nie mozna zbudowac pelnej strategii ale z prawie kazdej mozna cos wyniesc dla siebie.
P.S. Wlasnie zaczalem czytac "Zasada nr 1" Phila Town'a
|
Wirtualny
Użytkownik
|
# Posted: 24 Lut 2009 17:48
Odpowiedź
Szeryf: A Ty co polecisz?
Mogę napisać co przeczytałem:
B. Graham: Inteligenty inwestor P. Town: Zasada 1 A. Elder: Zawód inwestor giełdowy + wprowadzenia do obligacji i instrumentów pochodnych opracowane przez redaktorów Reutersa.
Teraz czytam: http://sgi.gpw.com.pl/index.htm
Niczego z przeczytanych nie żałuję, ani szczególnie nie polecam. Z każdej książki dowiedziałem się czegoś nowego. Na razie nie jestem w stanie wiele powiedzieć o skuteczności zaleceń, bo nie mam doświadczenia w ich stosowaniu.
Pozdrawiam
|
theredel
Użytkownik
|
# Posted: 15 Cze 2009 21:50
Odpowiedź
To ja napiszę coś też na ten temat: zdarzyło mi się niedawno być na szkoleniu organizowanym przez ING, sami wykładowcy przyznali, że trafność analizy technicznej wśród najlepszych techników rzadko kiedy sięga 55-57% (trafność, czyli ilość "trafionych zgodnie z przewidywaniami" transakcji w odniesieniu do wszystkich transakcji) i po to są wąskie stop lossy oraz gra na pochodnych zamiast akcji (lewar). Jak do tego doliczyć koszt transakcji, to szczerze wątpię, czy jest sens tak wykańczać się nerwowo w oparciu o tak mało trafne przesłanki jak AT.
Nie, żebym przekreślał jej możliwości. Są ludzie, którzy umieją w ten sposób zarabiać. Powiem szczerze - Ja nie umiem. Po części jest to wina trafności, niekiedy 40%, do 50%, a po części wina gry małymi pakiecikami akcji - w miesiącu mogę zainwestować mniej niż 1000 pln. W takim przypadku koszty transakcyjne są zabójcze. Natomiast spółki dobre fundamentalnie i tanie fundamentalnie czasami kupuję w oparciu o wskaźnik RSI. Nie wiem, czy to tylko moja przypadłość, ze tylko ten umiem odczytać prawidłowo, fakt, ze nie przywiązuję do niego wielkiej uwagi. Wystarczy, jeśli RSI jest mniejsze od 40 i to mi odpowiada. Próbowałem też zawierać transakcje w oparciu o inne popularne wskaźniki, ale efekty były mierne, podobnie jak łączenie sygnałów z kilku wskaźników.
A odpowiedź na pytanie z początku tematu: transakcji wychodzi mi dość sporo w roku, ale to ze względu na uśrednianie i możliwości miesięczne o których pisałem. I tu znowu - jeśli spółka ma dobre fundamenty, nie mam stracha przy uśrednianiu w dół, co obecnie pozwala już mi czerpać profity.
Książek nie wymieniam, bo i tak już długa wypowiedź mi wyszła.
|
zdzichu
Użytkownik
|
# Posted: 16 Cze 2009 08:52
Odpowiedź
Ja planuję przy idealnych warunkach kupić raz i trzymać akcje nawet przez lata. Jednak rynek zaskakuje i dostosowuje swoje reakcje do rynku. Jak kurs za mocno odbije do góry albo w inni sposób dziwnie się moim zdaniem zachowuje, czasem wychodzę z walora by później wrócić jak jest moim zdaniem dogodny moment.
Idealna sytuacja dla inwestora długoterminowego na moim przkładzie to jak spółka spokojnie rośnie przez długi okres o 0,5-1% dziennie by wejść w przewartosciowanie i trend boczny aby inwestor mógł spokojnie wyjść ze spółki, jednak to się praktycznie nie zdarza. W takich warunkach liczba transakcji byłaby jednak najmniejsza.
|